Pitane Zdjęcie

Cicha rewolucja technologiczna w salach lekcyjnych i egzaminacyjnych rzuca cień na wartość dyplomów w 2025 roku.

To, co zaczęło się jako niewinne narzędzia cyfrowe, przerodziło się obecnie w niekontrolowaną sieć nadużyć. Oszustwa podczas egzaminu teoretycznego na prawo jazdy nie są już odosobnionym przypadkiem, ale problemem strukturalnym. Niemal bez echa sieci przestępcze stworzyły biznes wart miliony, w ramach którego kandydaci są przeprowadzani przez egzamin za pomocą niewidocznych słuchawek i ukrytych kamer.

Centralne Biuro Praw Jazdy (CBR) bije na alarm. Dyrektor Alexander Pechtold mówi w mediach o „przestępczości zorganizowanej” i wyjaśnia, że za nielegalną pomoc płaci się nawet trzy tysiące euro. „Te słuchawki są tak małe, że niektóre musieliśmy usuwać pęsetą” – mówi Pechtold. O powadze sytuacji świadczy fakt, że w ciągu dwóch lat liczba przypadków oszustw podwoiła się.

środki zaradcze

CBR walczy z tym problemem, stosując cały arsenał środków zaradczych. Od urządzeń wykrywających sygnały bezprzewodowe po ochroniarzy w każdej lokalizacji i ręczne skanery wykrywające ukryte urządzenia elektroniczne. Cyfrowe kontrole tożsamości są już standardem. Mimo to wydaje się, że mamy do czynienia z technologicznym wyścigiem zbrojeń, w którym oszuści zawsze wydają się być o krok przed nami.

To, co dzieje się w murach CBR, nie jest odosobnionym zjawiskiem. Dotyczy ono szerszego kryzysu w edukacji. Z najnowszych badań przeprowadzonych przez platformę studencką Stuvia wynika, że 28 procent studentów zdało egzamin z pomocy sztucznej inteligencji, nie rozumiejąc samodzielnie treści. 24 procent twierdzi nawet, że oddaje prace bez żadnej wiedzy merytorycznej. Jeden ze studentów wyjaśnia: „Gdybym miał samodzielnie streścić te teksty, zajęłoby mi to tygodnie”. Łatwość korzystania z AI sprawia, że jest ona kusząca, ale podważa wiarygodność dyplomów.

Dyrektor Pechtold: „Niektóre słuchawki musieliśmy usuwać pęsetą”.
[radio_player id=5]

Istota problemu leży w opóźnieniach instytucji edukacyjnych. Jeden na trzech studentów uważa, że uniwersytety i szkoły wyższe nie mają jasnych wytycznych dotyczących wykorzystania sztucznej inteligencji. Co więcej, jeden na pięciu studentów obawia się, że ci, którzy nie korzystają ze sztucznej inteligencji, będą mieli trudności na rynku pracy. Powstaje w ten sposób niekorzystna sytuacja: albo się dostosujesz, albo zostaniesz w tyle.

Wszystko to rodzi fundamentalne pytanie: jaka jest jeszcze wartość dyplomu, skoro wiedza i zrozumienie stają się mniej ważne niż technologiczne skróty? Wpływ tego zjawiska wykracza poza sale wykładowe. Kiedy ludzie zdobywają prawo jazdy bez zrozumienia przepisów ruchu drogowego lub pielęgniarka kończy studia bez opanowania podstawowej wiedzy medycznej, bezpieczeństwo społeczeństwa jest zagrożone.

odpowiedzialność

Instytucje edukacyjne muszą wziąć na siebie odpowiedzialność. Konieczne jest przeprojektowanie metod egzaminacyjnych, kładąc nacisk na opanowanie treści zamiast na powtarzalne wyniki. Jednocześnie należy pozostawić miejsce na innowacje technologiczne, pod warunkiem że mieszczą się one w jasnych ramach etycznych. Jak twierdzi Pechtold: „Dajemy dostęp do ruchu drogowego. W takim przypadku musimy mieć pewność, że dana osoba naprawdę zna przepisy”.

Rewolucji cyfrowej nie da się już cofnąć. Jednak to, czy zachowamy kontrolę nad wartością naszych programów edukacyjnych, zależy od tych, którzy dziś odważą się wybrać treść zamiast iluzji.

Powiązane artykuły:
Bla bla bla